06.08.2014

Wilk morski - pies w kajaku

Kto zna Rio ten wie, że jego żywiołem jest woda. Właściwie żywioł to delikatne określenie jego poschizowania na punkcie wody. Na samym wstępie musimy przyznać, że ten stan mamy na własne życzenie. Bardzo nam zależało na tym, żeby nasz pies był wodniakiem i trochę przesadziliśmy z wodną socjalizacją. Robiliśmy zbyt wiele bezkonstruktywnych zabaw, zamiast wykorzystać wodę jako dobre tło relacji człowiek - pies. 

Rio był tak najarany na wodę, że tracił przy niej mózg i nie był w stanie się wyciszyć i wykonywać podstawowych komend. W ten sposób sami stworzyliśmy sobie potwora (morskiego!). Ostatnio mocno pracujemy nad takimi życiowymi sprawami naszego psa i woda zdecydowanie jest na liście treningowej. Problem jest dla nas uciążliwy, bo oboje kochamy wodę (Piotr jeszcze potrafi się jakoś opanować, ale ja nie - niezależnie od akwenu do wody wskakuję i mam na to świadków). A pies, który nie potrafi się wyciszyć przy "kropelkach" na pewno nie będzie szczęśliwy towarzysząc nam podczas licznych wojaży. 

Postanowiliśmy zacząć nad tym intensywnie pracować, żeby można było z psem przepłynąć w kajaku, a później zrealizować marzenie o SUPie!

Zabraliśmy z domu psa, jego ulubione smaki i zabawki i ruszyliśmy na podbój okolicznych zbiorników wodnych, żeby nauczyć go współpracy przy wodzie. Poniżej podrzucam kilka zasad, jakimi warto się kierować przy psie nakręconym na wodę:

  • jeżeli pies jest tak nakręcony na wodę, że stale do niej wskakuje, a jak już wejdzie to nie da się wyciągnąć polecamy długą linkę
  • uczymy psa skupienia na przewodniku w standardowy  sposób (tutaj!) i powoli  zmniejszamy dystans od wody
  • uczymy psa wyciszania się w okolicy wody, żeby potrafił leżeć całkowicie wyluzowany, ale nie na komendzie (leżeć, waruj), tylko w całkowitym relaksie z głową na ziemi
  • bawimy się z psem w okolicach wody, tak aby dla psa atrakcyjniejsza była zabawa z przewodnikiem, niż woda - to trochę na zasadzie nauki wymiany zabawek; to nie rodzaj zabawki (czy woda) jest ważna tylko przewodnik
  • nie pozwalamy psu wejść do wody kiedy jest podekscytowany, to jest jeden z trudniejszych punktów, bo w zależności od stanu nakręcenia może to zająć trochę czasu zanim pies zbliży się do wody całkowicie opanowany, nie będąc "na pracy"
  • za każde wyjście z wody super nagroda podawana seriami, żeby nie było efektu jo-jo (tzn. żeby pies nie wchodził do wody, tylko po to, żeby otrzymać nagrodę za wyjście z niej)


W drugim etapie zajęliśmy się oswojeniem psa z kajakiem. Tutaj rodzi się pewien problem - jeśli nie macie własnego kajaka, tylko korzystacie z wypożyczalni, to jest niewiele czasu na oswojenie psa ze sprzętem. Przed jakąś dłuższą wycieczką polecam wypożyczyć kajak na godzinę, choćby w mieście (we Wrocławiu można wypożyczyć tutaj), aby na spokojnie sobie poćwiczyć. My na szczęście mamy kajak, który pożyczamy od mojego taty, więc czas nas nie ogranicza.

Przyzwyczajanie psa do kajaka:

  • nagradzamy spokojne zachowanie w pobliżu kajaka na lądzie, wchodzenie do niego itp., to zależy od śmiałości psa, jeśli pies się boi, to trzeba na ten etap poświęcić dużo czasu, najlepiej parę sesji
  • wodowanie kajaka i grzeczne siedzenie na pokładzie - nagradzamy najpierw za samo wejście i siedzenie, ale dążymy do tego, żeby pies nie był spięty i jeśli przez dłuższy czas jest niespokojny, to wracamy do poprzedniego ćwiczenia
  • siedzenie w kajaku przez dłuższy czas - jak się przekonaliśmy przy okazji ćwiczeń z przyczepą rowerową, to że pies coś zaakceptuje i polubi na krótkim dystansie wcale nie znaczy, że na dłuższą metę będzie tak fajnie, dlatego kluczem do sukcesu (w przypadku Rio) jest nauczenie wyciszenia i odpoczywania w takich warunkach

Jak nam wyszło? Całkiem nieźle, nie odschizowaliśmy Rio zupełnie od wody, ale już jest coraz lepiej. Nie rozprasza się i wykonuje wszystkie komendy w wodzie, jest zdecydowanie spokojniejszy i nie ekscytuje się. Jest w stanie grzecznie siedzieć w kajaku przez parę godzin, ale jeszcze nie jest całkowicie zrelaksowany. Teraz przechodzimy na wyższy poziom pracy przy wodzie - wyciszenie i samokontrola przy rozchlapujących się kropelkach (fale, woda z węża itp.) i przy tym jak jedno z nas jest w wodzie, a on zostaje na lądzie. 

Ahoj, wilki morskie i do zobaczenia na bezkresnych morzach i oceanach!




13 komentarzy:

  1. Haha "(Piotr jeszcze potrafi się jakoś opanować, ale ja nie - niezależnie od akwenu do wody wskakuję i mam na to świadków)" Jaki Pan, taki pies! :)

    Bardzo dziękuję za uwzględnienie mojej prośby z FB <3!
    Przeokropnie zazdroszczę własnego kajaka! :) Może kiedyś i u nas się uda...

    Bardzo lubię Wasze filmiki obrazujące notki, strasznie dobry pomysł!

    Matko, jaka ja pozytywna dziś jestem, olaboga, to może kwestia spadku temperatury :)_

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zawsze sobie powtarzam, że jaki pan taki kram.

      Opis przyzwyczajenia psa do kajaka jest dość pobieżny, więc jakbyś miała jakieś wątpliwości to chętnie odpowiemy na każde pytanie ;)

      Bardzo się cieszymy, że filmy się podobają!

      Usuń
  2. u nas jest zupełnie odwrotny problem. Bado wręcz nienawidzi wody, jeżeli obleję go na schłodzenie z jakieś miski, czy kranu potem się zapiera i nie ma szans żeby do tego podszedł. niestety przy upałach to bardzo uciążliwe :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to Rio mógłby poresocjalizować Bado, już parę psów z hydrofobią zachęcił do moczenia się w wodzie ;)

      Usuń
  3. Super wpis! W sumie zawsze żałowałem, że Luśka nie ma jazdy na punkcie wody, ale po lekturze już mi przeszło :)

    BTW - meeeeega film! Jak zwykle! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny post :D wszystko fajnie opisane, czego chcieć więcej? :)
    Pozdrawiamy, obserwuję ;)
    Ola i Piano

    OdpowiedzUsuń
  5. Z racji posiadania dwóch psów o skrajnie różnych historiach i temperamentach, wiemy jak to jest mieć psa lubiącego mokre i lubiącego mokre, ale bardzo wybiórczo.

    Grandys lubi wodę w każdej postaci. Co prawda nie schizuje ale nie przepuści okazji, żeby się wytaplać. Banshee jest nieco bardziej skomplikowana. Wisła - tak, jeziora - nie wszystkie, Drwęca - nie za bardzo, morze - o fuj! ;-)

    Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak na Grandysa wpłynęła Chorwacka słona woda w morzu? Zadałam pytanie pod Waszym postem, ale zginęło gdzieś w tłumie.

      Usuń
  6. Jak wiecie Ezra za wodą aż tak nie przepada i choć domyślam się jak problematyczna może być taka schiza trochę jej wam zazdroszczę. Wydaje mi się że łatwiej jest uspokoić psa w obecności czegoś co uwielbia, niż sprawić by zaczął uwielbiać coś, co go niezbyt kręci (a w przypadku Ezry też się tego boi)... Ale liczę na to że przy odpowiedniej ilości ćwiczeń też będę mieć małego, niebieskookiego wilka morskiego ;))

    OdpowiedzUsuń
  7. Aniu:) Wskakiwanie do akwenu z ogromnym uśmiechem na twarzy to zaleta nie wada!:) Przypomina mi sie Bajkał:) Całuje Was! Noemi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj taaaak! To ogromna zaleta! Całuję!

      Usuń
  8. Wyciszanie przy wodzie to dla nas level hard! Ale może kiedyś dojdziemy do tego etapu :D

    OdpowiedzUsuń
  9. próbowałam ze swoim, ale G'Iro to urodzony skoczek i nie dało się go przekonać, że to nie tak, że HOOOOP! i wdrapujemy się na górę… i znowu HOOOOP! i wdrapujemy się na górę…. przynajmniej został fanem kajaków a uśmiech mu z pyska nie schodził :p

    OdpowiedzUsuń