04.03.2014

Seminarium

Krótka relacja z seminarium.


Minęło 10 dni od kiedy ćwiczyliśmy pod okiem Patrycji Kowalczyk. Na seminarium przyszliśmy z konkretnymi pytaniami i na wszystkie otrzymaliśmy jasne odpowiedzi. Zależało nam przede wszystkim na przećwiczeniu elementów obedience, bo zaczynamy wkręcać się w psie posłuszeństwo.

Jeszcze przed seminarium Ania pracowała z Rio nad podstawami OBI, więc pies ogarnia się przy nodze i zna pozycje. Dzięki temu wiedzieliśmy, o co pytać i co możemy uzyskać z tego seminarium. Wszystkie nasze wątpliwości spisaliśmy na kartce, więc w trakcie nie zastanawialiśmy się nad tym, o co chcemy zapytać.

Poszło nieźle. Nasza praca z psem wymaga szlifowania, ale upewniliśmy się, że idziemy w dobrym kierunku. Patrycja pokazała nam kilka trików, odpowiedziała na wszystkie pytania no i zmobilizowała nas do dalszych działań.

Nie skończyło się na wrażeniach, pracujemy dalej. Od soboty ćwiczymy OBI z Danusią w Agility De Luks.  



Przed seminarium


Żeby pojawić się na seminarium, trzeba o nim wiedzieć. My nie jesteśmy molami internetowymi, więc o różnych wydarzeniach zazwyczaj dowiadujemy się od znajomych, albo po fakcie. Ale na FB ktoś bardzo łebski stworzył grupę Seminaria & Zawody, w której publikowane są informacje o różnych psich spotkaniach. Warto śledzić.

Zanim zdecydujemy się wziąć udział w jakimś wydarzeniu czy kursie, odpowiadamy sobie na bardzo prozaiczne pytanie: czy my właściwie tego potrzebujemy? Zazwyczaj odpowiedź jest twierdząca, ale potem zaczynamy suchą kalkulację.
  • Czy zajęcia są dostosowane do naszego poziomu? Jeżeli będziemy celować za wysoko, to obniżymy poziom całej grupy, albo zdołujemy się naszymi niepowodzeniami. Z drugiej strony za niski poziom sprawi, że będziemy się po prostu nudzić.
  • Czy stać nas na to? Niestety nie możemy pojawić się na wszystkich psich imprezach, bo to kosztuje, więc wybieramy te najatrakcyjniejsze. Warto obliczyć koszty dojazdu, noclegu i wyżywienia, bo są to sumy, które często przewyższają koszt samego kursu. Trzeba o tym pamiętać!
  • Co chcemy robić? Spisujemy na kartce nasze oczekiwania, pytania do prowadzącego i tematy, nad którymi zamierzamy pracować. W ten sposób o niczym nie zapominamy, a podczas zajęć koncentrujemy się nad wybraną grupą zadań. Pies też czuje, kiedy jesteśmy przygotowani i lepiej pracuje z osobą, która jest pewna tego co robi. Tworzymy taką playlistę i ogarniamy chaos.



W trakcie seminarium


Jeżeli wszystko przemawia za tym, że wybrana przez nas impreza jest idealna i wprost stworzona do tego, żebyśmy wzięli w niej udział, to zaczynamy szybkie przygotowania.
Nasz zestaw psich rzeczy, który zabieramy ze sobą zazwyczaj wygląda bardzo podobnie, więc nie mamy problemu z przygotowaniem Rio do wyjścia. Różnice w wyposażeniu są niewielkie i zależą od tematu szkolenia.

Mamy kilka zasad, których staramy się trzymać w trakcie kursu.
  • Szanujemy czas prowadzącego i innych osób. Wychodzimy z założenia, że prowadzący może nam wskazać kierunek, albo pomóc w wyborze sposobu, który ułatwi osiągnięcie celu, ale nie zrobi niczego za nas i nie zaserwuje gotowego rozwiązania.  Dlatego o ile to możliwe, staramy się przychodzić z gotowymi pytaniami, albo tematami do przećwiczenia. A później pracujemy indywidualnie z psem, czyli odrabiamy zadanie domowe.
  • Trzeba pytać, pytać, pytać! Jeżeli czegoś nie rozumiemy, to pytamy. Coś jest niejasne, pytamy. To bardzo prosta zasada, ale czasami skupiamy się nad sytuacją, psem, albo zadaniem i zamiast poprosić o pomoc, walczymy z niepotrzebnymi trudnościami. 
  • Notujemy i nagrywamy. Oczywiście o ile to możliwe. Takie nagrania z treningów są bardzo pomocne. Zazwyczaj kiedy jedno z nas pracuje z psem, to druga osoba pełni rolę dostawy smaczków i pomocnika, który archiwizuje ważne informacje i momenty. Zespół idealny = para ludzi + pies. 



Po seminarium


Dlaczego właściwie warto zdać relację z seminarium? 
Tworzymy w ten sposób punkt odniesienia, do którego za jakiś czas wrócimy i zweryfikujemy nasze postępy.  
Każde wydarzenie z udziałem psa to dobra okazja do pracy w nietypowych warunkach i miejscach. To również okazja do zweryfikowania swojej pracy, kontakt z innymi psami i za każdym razem świetna przygoda.

Wszystkie zdjęcia ukradliśmy stąd, a ich autorom dziękujemy za towarzystwo w trakcie seminarium.


2 komentarze:

  1. Minka Rio z ostatniego zdjęcia wymiata :) Trenowałam moje czwornogi i są posłuszne, jednak springer spaniel nie może nauczyć się jednego polecenia... chodzenia przy nodze. Za bardzo go ekscytuje świat wokół :) Wyrobiliśmy sobie jednak pewien nawyk - na spacerze biega luzem wokół mnie, jednak gdy zawołam w razie potrzeby od razu przybiega do mnie.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mina z rodzaju: tatooo, wracajmy już do domu!
      Moim zdaniem dobrze zahartowane przywołanie to najważniejsza z komend, bo decyduje o bezpieczeństwie psa. A przy nodze niech chodzą te psy, które nie mają nic ciekawszego do roboty :-)

      Usuń