Jak co roku w dniu urodzin Piotra udaję, że
tego dnia wszystko jest normalnie, jakby to był zwykły dzień. Rano szykujemy
się do pracy, wypijamy kawę, zamienimy parę zdań, on jedzie na trening, a ja
niby jadę do pracy. A tak naprawdę szykuję niespodziankę.
Już tradycją stało się, że na jego urodziny
zwalniam go z pracy bez jego wiedzy i szykuję coś specjalnego. Zazwyczaj są to
małe – duże rzeczy jak piknik w deszczu na wrocławskiej Pergoli, czy termos
kawy wypity podczas spaceru wałami Odry. Jestem ogromną zwolenniczką
celebrowania nawet najmniejszych wycieczek, jak spacer po parku parę przecznic
od naszego domu, czy zwiedzanie własnego miasta od nowa.
W tym roku postanowiłam zgarnąć Piotra po treningu i jak za każdym razem oznajmić, że dzisiaj nie idzie do pracy (to niesamowite, że to go nadal zaskakuje!). Zaplanowałam krótką wycieczkę w Rudawy Janowickie, którą polecam raczej ludziom z Dolnego Śląska, lub jako przystanek po drodze, bo choć jest to bardzo urokliwe miejsce, to nie namawiam nikogo by przemierzyć całą Polskę dla zobaczenia kilku pagórków i masy głazów, chociaż dla mnie to są magiczne kamienie.
W tym roku postanowiłam zgarnąć Piotra po treningu i jak za każdym razem oznajmić, że dzisiaj nie idzie do pracy (to niesamowite, że to go nadal zaskakuje!). Zaplanowałam krótką wycieczkę w Rudawy Janowickie, którą polecam raczej ludziom z Dolnego Śląska, lub jako przystanek po drodze, bo choć jest to bardzo urokliwe miejsce, to nie namawiam nikogo by przemierzyć całą Polskę dla zobaczenia kilku pagórków i masy głazów, chociaż dla mnie to są magiczne kamienie.
Rudawy Janowickie leżą nieco ponad 100km od Wrocławia, w kierunku granicy z Czechami. To jest miejsce idealne na wypad rowerowy, trekking z psem, albo żeby pobiegać po górach. W tym roku zamierzam dokładniej eksplorować te tereny, przede wszystkim chciałabym powspinać się na skałach. Wyrastające między drzewami bloki granitu aż kuszą, żeby wyszukać w nich miejsca na wygodny chwyt. Chłodna skała ma w sobie coś niesamowitego, z jednej strony budzi respekt, a z drugiej emanuje tak pozytywną energią, że łatwo przy niej znaleźć spokój.
Od zawsze marzyłam o tym, żeby wczesnym rankiem zabrać z domu ekwipunek
wspinaczkowy, zestaw piknikowy i ruszyć prosto na skały. Z przerzuconą przez
ramię liną, w szortach i pieseczkiem przy nodze, godzinami mogłabym rozkminiać
drogę na ścianie, albo boulderować po mniejszych głazach.
Jeśli już mowa o Rudawach Janowickich to trzeba wspomnieć o jednej z większych atrakcji regionu - kolorowych jeziorkach powstałych po wyrobiskach kopalni. Jeziorka usytuowane są u podnóża Wielkiej Kopy i znajdują się na różnych wysokościach, każde z nich ma inny kolor (żółte, purpurowe, błękitne i czarne), który zawdzięczają związkom chemicznym.
Jeśli już mowa o Rudawach Janowickich to trzeba wspomnieć o jednej z większych atrakcji regionu - kolorowych jeziorkach powstałych po wyrobiskach kopalni. Jeziorka usytuowane są u podnóża Wielkiej Kopy i znajdują się na różnych wysokościach, każde z nich ma inny kolor (żółte, purpurowe, błękitne i czarne), który zawdzięczają związkom chemicznym.