05.07.2016

obedience is fun



Ostatnia notka na temat obi pojawiła się jakieś 1,5 roku temu i poprzedzała ona moje pierwsze obikowe seminaria. Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że wtedy o obi nie wiedziałam kompletnie nic! Serio! Był to dla mnie w ściśle określony sposób, ale jednak zestaw sztuczek do wykonania. Tyle.
Kiedy oglądam nasze stare filmiki z robieniem sztuczek a’la obi, gdzie przeważają wysokie emocje i dzikie pląsy na dywanie uświadamiam sobie jak wspaniałego mam psa i jak wiele błędów wybacza.



Kiedy pojechałam na pierwsze semi olśniło mnie: o wow! Emocje, prędkość, detal, balans, kontakt. O to w tym wszystkim chodzi! I od tego właściwie się zaczęło. Musieliśmy zresetować całą dotychczasową pracę, skupić się na emocjach, podstawach, ogarnięciu człowieka. I w ten sposób razem z Rio zakochaliśmy się w obi. W codziennych detalach, zaskakujących over treningach, wspaniałej atmosferze zawodów treningowych i cudownych ludziach.







tak ostatni rok pod względem psio-sportowym upłynął nam pod znakiem obedience – seminaria, treningi, zawody treningowe, oficjalny debiut. Właściwie dopiero się rozkręcamy i nasze plany teraz nabierają tempa, to będzie intensywny czas.

Jest jeszcze jeden aspekt naszego obikowania – ludzie. Długo nie mogłam znaleźć sobie miejsca. Niestety we Wrocławiu pod względem obi niewiele się dzieje. Pozostawały nam wyjazdowe seminaria i kombinowanie z rozproszeniami na co dzień. Jednak niedawno znalazłam coś czego szukałam od dawna – swoją grupę treningową. Nic nie daje tak dobrej energii jak grupa freaków, z którymi możesz dzielić się swoimi troskami i sukcesami, to kiedy mówicie w tym samym obi-języku. 
Czuję, że teraz jest nasz czas – ułożyliśmy sobie warunki współpracy, Rio jest dla mnie (oczywiście nie musi być taki dla innych) psem doskonałym, mamy świetne warunki do treningów. W przeciągu ostatniego czasu weszliśmy na kolejny poziom porozumienia, o którym kiedyś nawet nie marzyłam. Idziemy bardzo powolnym trybem, ale wiem, że jest to na miarę naszych możliwości.





Za zdjęcia bardzo dziękuję Marcie Pieczerak, Joannie Habrych, Elizie Polkowskiej, Klaudii Bliskiej

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz